Le temps passe si vite

…czyli czas leci tak szybko, jak śpiewała Edyta Górniak (i nie tylko ona). Szczęśliwie wróciliśmy z Nowej Zelandii i do rzeczywistości. Z tym drugim było znacznie trudniej… Amelka ma już 9 i pół miesiąca. Raczkuje, staje, zaczyna kombinować, jak tu przemieszczać się bez użycia rąk… Tim wrócił z pewnym bólem do pracy, a Agnieszka… Agnieszka też wraca do pracy. Od najbliższego poniedziałku będzie pracować na świtach, czyli od 5 do 7 rano. Tak, rano. Trzymajcie kciuki, żeby nie zaspała już pierwszego dnia… I właściwie tyle u nas słychać. Wiosnę powoli czuć w powietrzu, czyli zima pewnie jeszcze da o sobie znać.

…meaning time passes so quickly, as Edyta Górniak (and not just her) used to sing. We returned happily from New Zealand and into reality, even though the latter was of course much much harder… Amelia is now 9 and a half months old. She crawls, stands up and starts trying to figure out how to move without engaging her arms too much… Tim found it a bit painful to go back to work (which he still calls a four letter word), and Agnieszka… Agnieszka is going back to work, too. As of this coming Monday she will be working dawn shifts, 5 to 7 am. Yes, am. Keep your fingers crossed so that she doesn’t oversleep on the very first day… And that would be all that’s happening, really. You can slowly feel the spring in the air, which means that winter will probably find its way to remind us of itself.

Amelia's first flowers / pierwsze kwiaty Amelki

Amelia’s first flowers / pierwsze kwiaty Amelki

Merry Christmas from New Zealand

As you probably know, we are spending this year’s Christmas in New Zealand with Tim’s family and we are having a wonderful time. Merry Christmas!

The weather here has been pretty good, right up until just before Christmas when the sky got a bit cloudy and we had some rain.

P.S. Amelia here. I’ve learned how to crawl… forward! And also I love my cousin Elyse.

Jak zapewne wiecie, tegoroczne Święta spędzamy w Nowej Zelandii z Rodziną Tima. Naprawdę świetnie się bawimy. Wesołych Świąt!

Pogoda dopisuje, chociaż tuż przed Świętami niebo się zachmurzyło i nieco popadało.

P.S. Tu Amelka. Nauczyłam się raczkować… do przodu! A, i uwielbiam moją kuzynkę Elyse.

Amelia and Tim on the slide

Amelia and Tim on the slide

Fairy Amelia

Fairy Amelia

Amelia in a tutu

Amelia in a tutu

Amelia with Aunty Mel

Amelia with Aunty Mel

Amelia with Lion Toy

Amelia met Leo the Lion

Amelia's first Christmas

Amelia’s first Christmas

Mam 6 miesięcy, czyli jestem już duża / I’m six months old so I’m a big girl

I stało się. Nie wiemy jak, nie wiemy kiedy, ale to prawda. Amelka skończyła pół roku. Pierwsze zęby idą, ale dojść nie mogą (za to wiemy, że idą cztery…), raczkowania dopiero początki, ale za to radość nie ma końca. Mniej radośnie jest w nocy, kiedy to Młoda budzi się co dwie godziny (albo i częściej…). Ale nic to. Ostatnio odkryliśmy spanie na brzuszku – trochę pomaga. Byliśmy też na dwóch weselach w ciągu miesiąca – Amela zniosła je bardzo dzielnie, mimo że pierwsze skończyło się poważnym katarem. Na drugim natomiast zawojowała wszystkich i raz przebiła popularnością nawet samą pannę młodą 😉 Zaliczyła też test bojowy spania przy grającej orkiestrze. Generalnie dziecko stworzone do imprezowania rodzinnego 😉
No a za bardzo niedługo czeka nas duuuża podróż – lecimy przecież do tej rodziny tam na dole.
P.S. Tu Amelia. Czy wspominałam, że piję wodę? Z kubeczka? Fajny jest, tylko nie sprawdza się jako grzechotka – za bardzo boli, jak się nim przypadkiem uderzę…

And so it’s happened. We don’t really know how, we don’t really know when, but it is true: Amelia is half a year old. The first teeth are coming but can’t quite make up their mind and arrive in her mouth (but we know that there are four of them on the way…), it is only just the beginning of crawling, but the fun and joy never cease. It’s a little less joyful at night when Amelia wakes up every two hours (or more often than that…). But that’s nothing. We’ve also discovered sleeping on the tummy – that helps a little. We’ve also been to two weddings in the last month – Amelia was really brave at both of them, even though the first one resulted in a seriously runny nose. At the second one Amelia was THE star, once she even stole all of the attention from the bride 😉 She also passed a big test in sleeping while the band was playing (and loudly). She seems to have been designed for family partying 😉
And in not too long we embark on our big adventure – we’re flying to see our family down under.
P.S. It’s Amelia here. Have I mentioned that I now drink water? From a sippy cup? It’s really cool, only it doesn’t work too well as a rattle – it hurts just this little bit too much when I hit myself with it by accident…

2013-11-05 10.09.13

Wow…

Another milestone for our little girl – Amelia has received her first solids today and seemed to enjoy it (though milk is still her favourite food). Check out the video to see how she did. And so far so good – no rash or anything. Way to go, girl! By the way, she now rolls onto her tummy and manages to move around a bit – good thing we have underfloor heating…

Kolejny wielki krok dla naszej małej dziewczynki – Amelia dostała dziś pierwsze jedzonko (marchewkę) i wydawała się z tego faktu dość zadowolona (choć mleko i tak nadal jest jej ulbionym pożywieniem). Obejrzyjcie filmik i zobaczcie, jak jej poszło. Jak na razie wszystko w porządku – nie ma wysypki ani innych atrakcji. Tak trzymaj! A tak przy okazji: Amela przetacza się na brzuszek i udaje jej się przesuwać – dobrze, że mamy ogrzewanie podłogowe…

yet another milestone / kolejny wielki krok

No i stało się. Koniec zostawiania Amelki na wysokościach, na przykład na naszym łóżku. Od dzisiaj panna wie już, jak przetaczać się na brzuszek. Po usilnych próbach wreszcie udało jej się pokonać grawitację. Z wygranej nie była za bardzo zadowolona, co zresztą zobaczycie na filmiku, który jakimś cudem udało mi się nagrać. Aha, i jeszcze jedno – Amelka ma paszport, a Agnieszka odnalazła swój, więc już na pewno lecimy do NZ :)

And so it’s done. Gone are the days we could just leave Amelia unattended on, say, our bed. As of today our little girl knows that she can actually roll onto her tummy. After several attempts today she finally managed to beat gravity, a win she did not really enjoy that much, as you may see in the short video I somehow managed to record. Oh, and one more thing: Amelia has a passport and Agnieszka has managed to find hers so we’re definitely coming to NZ :)

P.S. Amela właśnie przetoczyła się znów na brzuszek najpierw przez prawy, a potem przez lewy boczek, czyli naprawdę mamy przerąbane… 😉

P.S. So Amelia just rolled onto her tummy again, first through her right side, then through her left side so we really have to be on our guard now… 😉

Time flies / Jak ten czas leci

Time flies and our baby girl is 4 months old. And today I managed to capture the short video you will find below. It was the fourth time she ever did this. The first time was two days ago. Impressive, right? 😉

Czas leci niesamowicie szybko i nasza mała córeczka ma już 4 miesiące. A dziś udało mi się uchwycić… no, to, co zobaczycie poniżej. Zrobiła to po raz czwarty w swoich życiu, a ten pierwszy raz zdarzył się jej dwa dni temu. Nieźle, co? 😉

Baptism photos / Zdjęcia z chrztu

This time we’re trying to be quicker – you can already check out some photos from Amelia’s baptism. They all come from Tim’s Dad’s camera. Enjoy! If you have some photos you want to share with us, just follow the instructions. Again, a big thank you to all of you who could be there with us.

P.S. Amelia weighs just over 6 kg now :-)

Tym razem staramy się być nieco szybsi – już teraz możecie podziwiać zdjęcia z chrztu Amelki. Wszystkie pochodzą z aparatu Taty Tima. Miłego oglądania! A przy okazji: jeśli macie swoje zdjęcia, którymi chcielibyście się z nami podzielić, skorzystajcie, proszę, z instrukcji. I jeszcze raz ogromne dzięki dla tych z Was, którzy byli z nami tego dnia.

P.S. Amelia waży już ciut ponad 6 kg :-)

Mam 3 miesiące! / I’m 3 months old!

To naprawdę niewiarygodne i gdyby nie kalendarz ścienny, pewnie bym nie uwierzyła. Jestem Amelia i mam już 3 miesiące. Mama mówi, że jestem już dużą dziewczynką, ale mój kuzyn, Jaś, twierdzi, że jestem małą dzidzią… Fakt jednak pozostaje faktem – właśnie teraz skończyłam trzeci miesiąc życia. Przez ten czas naprawdę sporo się wydarzyło: przeprowadziliśmy się na wieś, zmarła Nana (na szczęście zdążyła przesłać dla mnie całusa i dużo serduszek), poznałam Nan Nan i Poppa, a od ubiegłej soboty już oficjalnie jestem Dzieckiem Bożym. Uff, ciekawa jestem, co będzie dalej… A, wiem, jutro szczepienia – na to akurat nie czekam. Czy ktoś chce dać się ukłuć za mnie…?

P.S. Dziękuję wszystkim, którzy wysłuchali, jak płakałam w trakcie chrztu, a potem opiekowali się mną w naszym ogrodzie, a także tym, którzy połączyli się z nami w tym dniu myślą i modlitwą.

It really is incredible and if it weren’t for the calendar on the wall I would probably not believe it. I am Amelia and I’m already 3 months old. Mummy says I’m a big girl, but my cousin Jaś claims I’m still a little baby… Whatever, fact is that I’ve just completed the third month of my life. A lot has happened in this time: we moved out into the countryside, Nana passed away (luckily she managed to send me a kiss and lots of hearts), I met Nan Nan and Poppa, and as of last Saturday I officially am God’s Child. Phew, wonder what happens next… Ah, I know, I’m getting my shots tomorrow – not really looking forward to this. Anyone wants to take the needle for me…?

P.S. Thank you to those that listened to me cry during the christening and then looked after me in our garden, and to those that were with us in their thoughts and prayers.

DSC_2913

DSC_2924

DSC_2925

DSC_2937

Guests / Goście

Amelia’s Kiwi grandparents arrived last Tuesday. They’re here with a couple of family friends for the baby’s baptism (or the baptism is taking place because they are here). We are all very happy to have them with us, and not just because they’re great help in the house and in the yard (can you believe they get up at like 5 am to shift bricks???). We also get to watch our little baby girl develop – you will find an example below. And basically this note is here to show off the video and thank our wonderful guests for being so… homey 😉

We wtorek przylecieli nowozelandzcy dziadkowie Amelki. Są u nas wraz z parą przyjaciół rodziny. Oficjalnie przyjechali na chrzciny (choć właściwie będą chrzciny, bo oni są w Polsce). Jesteśmy bardzo szczęśliwi, mogąc ich gościć, i nie tylko dlatego, że są bardzo pomocni w domu i w ogrodzie (dacie wiarę, że chce im się wstawać o 5 rano, żeby przewozić cegły???). Przy okazji jest to dla nas wszystkich szansa zobaczenia, jak rozwija się nasza córeczka – przykład poniżej. No i w sumie ta notka powstała po to, by pochwalić się filmikiem i podziękować naszym wspaniałym gościom za bycie… domownikami 😉